Już znów zbliżają się moje urodziny. 2 kwietnia skończę tyle lat, ile miał mój ojciec kiedy umierał. Im człowiek starszy, tym bardziej melancholijny. Coraz bardziej czuję, że zbliża starość i jakoś mi coraz bardziej smutno. 18 urodziny miałam w Wielki Piątek i to pół roku po śmierci mojego ojca! Trzydziestych nawet nie zauważyłam, a czterdziestka przyszła podstępnie w dniu śmierci Papieża Jana Pawła II. Pięćdziesiątka mnie już przeraża, choć to jeszcze niby trzy lata! Czemu tak dziwnie szybko wszystko przemija?
Pozdrawiam serdecznie.